Wziąłem laptopa, co coś czułem, że dzisiejsze wędkowanie okaże się błędem, no ale ileż do jasnej cholery można kursować między robotą a domem? Właśnie. W domu ludzie umierają, o. Postanowiłem więc napisać co nieco, doglądając moich wędek. Piździ jak w kieleckim…
Jedną z moich największych bolączek jest to, że nie przepadam za swoją pracą. Jednak jak na razie dzięki niej mogę się utrzymać i regularnie opłacać rachunki. Dodatkowo mogę poświęcać trochę pieniędzy na moje największe hobby – wędkarstwo. Z natury jestem samotnikiem, więc praca wśród tylu ludzi i ciągła praca z ludźmi, bo mam przecież codziennie rozmawiam z klientami, nie jest czymś co mnie uszczęśliwia. Jestem jednak osobą, która zawsze chce dobrze wykonywać swoje obowiązki, więc staram się jak najlepiej spełniać powierzone mi zadania.
Zaczyna mnie nudzić ciągłe powtarzanie klientom, że przy OC nie cena jest najważniejsza, że w przypadku AC trzeba patrzeć na zakres, ASS to pomoc w podróży, a nie autocasco, a w NNW ważna jest wysoka suma ubezpieczenia. Powtarzam to w kółko i w kółko, a gdy wydaje mi się, że moi klienci nareszcie zrozumieli, zjawiają się następni, którym od nowa trzeba wszystko tłumaczyć i śpiewka zaczyna się od nowa.
Nie chce krytykować moich klientów, ale nasuwają mi się najróżniejsze przemyślenia w tym temacie. Jeśli od tylu lat ubezpiecza się samochód, to dlaczego choćby trochę nie poczytać w tym temacie, chociażby żeby znać te podstawowe pojęcia, żeby wiedzieć co, jak i dlaczego. Jednak wielu, żeby nie powiedzieć prawie wszyscy, nie interesuje się tematem. Potem wszystko mylą, o nic się nie pytają i myślą, że pozjadali wszystkie rozumy. Więcej czasu zajmuje mi tłumaczenie poszczególnych definicji niż faktyczne omawianie oferty jaką mogę zaproponować.
Dodatkowym kłopotem jest to, że nikt nie czyta OWU przed podpisaniem polisy autocasco. Nie myślę tu już o klientach naszego biura, ponieważ zawsze staramy się wszystko tłumaczyć i mówić o wyłączeniach z umowy. Często jednak ostatnio zdarzają się petenci, którzy kupili ubezpieczenie online, a teraz się okazuje, że mają w tej umowie zapisy mówiące o udziałach własnych czy amortyzacji. Zazwyczaj przychodzą do naszego biura, jak tylko zobaczą logo towarzystwa, w którym podpisali umowę. Takim klientom trzeba tłumaczyć, że takie mają zapisy w umowie i nie można już nic na to poradzić. Wielu wychodzi obrażonych, że się im nie pomogło, podczas gdy sami są sobie winni.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.